Jak nie zmienić się w dynamicznym związku?

Jeden z popularnych żartów głosi, że wszystkie poślubne problemy wynikają z faktu, że mężczyzna ma nadzieję, że kobieta się nie zmieni, a ona się zmienia, kobieta zaś wierzy, że po ślubie mężczyzna się zmieni, on zaś nie zmienia się w ogóle. To dość zabawne podsumowanie relacji międzyludzkich, nie mające także zbyt wiele wspólnego z prawdą.
Psychologowie zauważają bowiem, że na przestrzeni długoletniego związku zmieniają się zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Niektórzy próbują dzielić ten proces na szczególnego rodzaju fazy, podkreślając, że na każdym z tych etapów partnerami rządzą zupełnie inne emocje i oczekiwania.
Początek związku to z reguły czas, kiedy jesteśmy trochę aktorami. Staramy się zaprezentować drugiej osobie z jak najlepszej strony i nawet, gdy nigdy nie należeliśmy do kategorii rannych ptaszków, zrywamy się o świcie, by pobiec po bułki, nie przepadając za gotowaniem, pichcimy na obiad kaczkę z jabłkami i pieczołowicie szorujemy łazienkowe fugi, choć wcześniej odkurzacz nie zaliczał się do grona naszych najlepszych przyjaciół.
To dobrze, że dbamy o partnera, natomiast nieuchronnie zmierzamy do momentu, w którym trzeba będzie podjąć decyzje co do tego, jak wyglądać mają wzajemne relacje, podział domowych obowiązków, wymagania co do partnera. To ważna sprawa, bowiem jeśli przez wiele miesięcy z upodobaniem prasowaliśmy partnerowi koszule czy garsonkę, trudno będzie uzasadnić późniejsze pretensje o przywiązanie kogoś do żelazka i deski do prasowania. Gdy zatem przeminie faza hormonalnego szaleństwa, dobrze wypracować między sobą domowe zasady i nie wmawiać partnerowi, że uwielbiamy prace w ogrodzie, gdy tak naprawdę grzebanie w ziemi nas odstrasza. Dobrniemy w końcu do etapu, gdy częściej będziemy oglądać się bez makijażu, w dresie, a nawet w chorobie i nie założymy tych absurdalnie wysokich szpilek, tylko dlatego, że partner uważa je za seksowne.
Swoistym kryzysem często są narodziny pierwszego dziecka. Mały człowiek bardzo wiele potrafi w naszym życiu zmienić. Możliwe, że zmęczenie związane z koniecznością opieki nad dzieckiem przełoży się na relacje partnerskie. Będziemy zmęczeni czy niewyspani, a partner koniecznie będzie chciał opowiedzieć komuś o problemach w pracy.
Statystyki pokazują, że pierwszy rok po narodzinach dziecka to najbardziej niebezpieczny moment. W 80% związków spada wzajemne zadowolenie z relacji między partnerami. Jak sobie z tym radzić? Przede wszystkim wygospodarować trochę czasu tylko dla siebie, niekoniecznie między łóżeczkiem a przewijakiem. Niech każda rozmowa nie koncentruje się na dziecku. Obowiązki też mogą poczekać. Niewyprasowane śpioszki mogą poczekać, wspólna kąpiel niekoniecznie.
Kolejną pułapką, poniekąd wiążącą się z narodzinami dziecka, jest zabawa w perfekcyjną panią domu. I tu kolejne ostrzeżenie: nie chodzi o to, aby dom lśnił tak, by z podłóg można było jeść posiłek, a na szafce w dowolnym momencie doby przeprowadzać test białej rękawiczki. Nie warto, kosztem domowych obowiązków i nawału pracy zawodowej, zaniedbywać partnera: zarówno w zakresie życia erotycznego, jak i zwykłej, czysto ludzkiej relacji.

Dodaj komentarz